deep deep deep










:: deep deep deep ::

'czytamy by wiedzieć, że nie jesteśmy sami...'

:: księga gości

::2009
luty
2008
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec



* * * * * *
Lot0279

* * * * *
counterfeit
yours
stoliczne
damen
zły
qubuss
change

* * * *
szyfrem
dystans z odrobina fikcji
fikcja z odrobina dystansu
o_m_a_m
lepiej

no bo tak
eMPI

* * *
**
*


::jesli musisz

::blog

19:50:51 2009-02-25

związki z facetami* są dla mnie za trudne

Przeglądam strony różnych instytucji i żadnej rady kto może pomóc w sytuacji skonfliktowanych rodziców w kontaktach z dzieckiem. KTO? Może pomóc w przymuszeniu do tego, by kochający tatuś zechciał się stosować do ustaleń poczynionych przed Sądem, przed który mnie zaciągnął pod zarzutem utrudniania kontaktów. Kto? Policja, Kurator, Sąd?

Niczego nie chce poza dotrzymywaniem terminu raz w miesiącu – kiedy z wywalonym jęzorem zapierdalam do domu, bo ponoć ma przyjść po dziecko ‘znajomy’ a może jakiś inny taksówkarz na przykład, bo nigdy nie wiem, co mnie spotka i o której godzinie..

 

Muszę się leczyć bo wysiadam psychicznie.

Kiedy mi własne dziecko mówi: „ to żaden problem” tato się spóźni”... Żaden problem. Przecież to oczywiste, nie leci samolotem więc nie zdąży. To żaden problem – ja mam zwyczajnie warować pod drzwiami i czekać...nic innego nie mogę.  Bezradnie czekać i znosić ze spokojem jak pluje mi w twarz i sra na moje życie.

Bezradnie – mogłabym inaczej ale nie jestem desperatką, która zgarnie dziecko i spierdoli gdzie pieprz rośnie...a może powinnam, bo by się przekonał, że jestem cudowna w tym czego  oczekuję.

 

A może jednak nie, bo coś mi się wydaje, że ja zawsze oczekuje czegoś więcej i nie tego co powinnam.

Na przykład stwierdzenia : „Nie przejmuj się, to głupi chuj. Olej i tyle”.  

Bo już gdybym oczekiwała, że mu zwyczajnie ktoś powie: Pierdol się od mojej kobiety, rady zachowaj dla swojej nowej żony. A Moją kobietę zostaw w spokoju. Nic ją z  tobą nie łączy  oprócz dziecka i wyroku, którego się trzymaj.  Tyle chceMY od ciebie.  Zamiast się wysilać i marnować czas na pisanie żenujących mail – skup się na swojej rodzinie, bo masz kurwa niepowtarzalną, drugą szansę, żebyś jej nie spierdolił.

 

O tym, że mógłby ktoś mu pierdolnąć tak po męsku – to już nawet nie myślę, bo to takie

nieobiektywne

nierozsądne

i histeryczne...o zbyt emocjonalnym podejściu nie wspomnę.  

 

Ale nie. Oczekuję za dużo.

W zamian mam obiektywne rozsądne stanowisko. I to mnie rozpierdala najbardziej.
Bardziej niż wyświechtane odpowiedzi mojego ex:

ja:  - nie zgadzam się na powierzanie dziecka pod opiekę osób trzecich bez mojej zgody
w odpowiedzi dostaję:
  - zadbaj o dziecko bo ma żółte zęby.

 

Noszę się z zamiarem opublikowania maili z życzeniami i poradami jakie otrzymuję od ex. Wiersze Isabell przy tym wymiękają. Rosnący kurs franka i kryzys to nic w obliczu tego, z czym mam doczynienia.

 

Muszę się leczyć i ćwiczyć regularny oddech inaczej odpiszę:

Wsadź sobie swoje rady do dupy.  Pojebie.  Z życzeniami. Powodzenia.  

 

Ale trzeba też przyznać, że ma jednak dar pierdolenia mi życia... bo mi się go naprawdę i bez marketingu  - odechciewa.

  ------------------------------------------------------------------------------------- 

*Poważne -  na pierdolenie po kątach nie mam zwyczajnie czasu i ochoty.


skomentuj (3)

statystyka
Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!